Bliskie spotkanie trzeciego stopnia

Futrzaste lubią siedzieć w kuchni. To jedno z praw natury, coś jak grawitacja czy grzanki zawsze spadające na ziemię miodem do dołu czy fakt, że schody są tym dłuższe im więcej guinessów spożyło się w pubie. Kuchnia jest ciepła, pełna interesujących zapachów no i można poprzeszkadzać pionowej aż dla świętego spokoju rzuci parę smakusiów. Same przyjemności, mrrr…  Szylkretowa koteczka ocknęła się z południowej drzemki i pomaszerowała do kuchni, gdzie trwało akurat Cokilkutygodniowe Sprzątanie. Pionowa przemieszczała się chaotycznie wykonując przypadkowe gesty 
bezużytecznymi przedmiotami. Kitka rozsiadła się przy drzwiach mrużąc ślepia. Taak, pionowi są dziwni… kontemplację przerwało koteczce odkrycie dokonane pod zlewem. Oto w ciemności i wilgoci, ukryty przed oczami i nosami, żywiąc się strzępkami materii półorganiczej wykiełkował… alien! Koteczka zjeżyła się gdy jego fioletowe macki – czułki zatrzepotały jej przed nosem. Słysząc śmiech pionowej starannie położyła futro na płask i udając calkowity spokój zapoznała się z alienem. Hmm, zajmująco podryguje…

Futrzaste oczywiście nadal lubią przesiadywać w kuchni a ziemniaczany odmieniec zaanektował szafkę pod zlewem.

Trawka

Słońce, ciepło, za oknem wszystkiego jakby więcej, badyle porosły liśćmi, dziwny sąsiad polewa kolorowolistne badyle wodą, przelotne chmury polewają wodą dziwnego sąsiada. No i zapachy, pionowa otworzyła okna i nagle zapachniało zzieleniałymi badylami, ciepłem i słońcem. I trrrawą! Pionowa wróciła z kępką prawdziwej dzikiej trawy!!

Heh, odbija wam wiosną, potworki, co takiego jest w tej trawie, hmm?

No jak to..? Przecież trawę można rozrzucić, przekopać, zasnąć na niej, wyłowić listki spomiędzy źdźbeł, pożuć, zasnąć pod kołderką z trawy, ściągnąć kołderkę z trawy ze śpiącego pod nią, złapać w zębiska i pobiegać z kepką w pyszczku, poturlać się po niej z głupawą miną, pożreć i zwymiotować na zasłonkę, porzucić gdy zżółknie, no po prostu trawka jest mrrrr….

Kocia trawka oczywiście ;>.

Kwietniowe shorty okołokocie…

…czyli krótkie historie o futrzastych, lub według samych bestyj – zdarzenia do zapomnienia. ;>

Poranek. Poważny problem. Szylkretowa koteczka zgłodniała. Pionowi śpią mocno, pochrapując. Koteczka zakłada stanowisko obserwacyjne na poduszce. Zgłodnienie zaczyna dawać się we znaki. Koteczka rozważa opcje obudzenia. Pionowi owinięci w koce, nie da się łasić do stóp co zazwyczaj wywołuje zduszone dźwięki i ocknięcie. Rudy wyleguje się na oknie i odmawia wskakiwania na wątroby co wywołuje szybsze ocknięcie i mniej zduszone dźwięki. Aha! Koteczka przeciąga się i rusza wąską ścieżką między poduszkami a brzegiem łóżka w stronę onego pionowego, który odwracając się twarzą do góry odsłonił nos a jak wiadomo łaszenie się do nosa… Ona pionowa porusza się nagle i przeciąga spychając skradającą się koteczką w przepaść między łóżkiem a szafą, aaaaa! Szylkretowa traci równowagę ale walczy chwytając garście włosów zaspanej pionowej, niech to, grawitacja wygrywa, kosmyki wyślizgują się spomiędzy pazurów i koteczka utyka w pionie w wąskiej szczelinie z bardzo głupią miną. No i z czego się śmiejecie do czorta!? Jutro rano obudzi was futrzana zmora leżąca na twarzy…

Wciąż poranek. Rudy nażarty wyleguje się na kanapie. Zaraz, jaki nażarty?! Straszny rudy drapieżca, o. Czai się na zdobycz. Leżąc w zasadzce. Myjąc drapieżne łapska. Wrrr. Łypiąc jednym okiem na kąpiącą się koteczkę, niech tylko zacznie galopki poranne to bedzie ją można ścigać, złapać i wrrrr. O, cześć pionowy. Tak, możesz usiąść na mojej kanapie. Tak, możesz podrapać za uchem. Mrrrr…. A brzuszek podrapiesz? Brzuszek? Niedoszły drapieżca porzuca zasadzkowanie i zaczyna turlać się na plecach wystawiając kudłaty brzuch do drapania, jak spory rudy szczeniak. Mrrrr…. No i z czego się śmiejecie?! Zaraz wysunę pazury i… oooo szczotka!! Mrrrrr!