Straszny drapieżca i tyci kartonik.

Pudełka są fajne. Bo w pudełkach można się schować i wyskoczyć znienacka. Można w nich coś schować i zapomnieć i potem mieć niespodziankę. Można je pruć pazurami, choć to zazwyczaj zwabia szylketową i obrywa się w łeb za robienie hałasu… Najlepsze jest to, że pudełka pojawiają się regularnie, pionowi też je muszą lubić. I gdy już wyjmą te wszystkie niepotrzebne rzeczy ze środka to kot pokazuje gdzie jest najlepsze miejsce na nowe pudełko i zaczynają się wskoki, wyskoki, podchody i zaczajenia. Taak, straszny drapieżca lubi dobrą zabawę!

O, pudełko. Dziwne jakieś. Nieforemne, małe, ledwie kartonik. Tyci kartonik. Miękki, ani go się nie da pazurem zahaczyć porządnie, niski, nawet łba się nie schowa, niezabawny wcale. O, koteczka przegalopowała obok, pościg!

Hm, kartonik nadal tu jest. Musiała o nim zapomnieć, bo leży pod stołem. A jakby tak do niego wejść… dziwne, wygodny nawet, miękki i taki niski, można łeb wygodnie połozyć na krawędzi i zasnąć…

No i z czego się śmiejecie, pionowi? Kot potrafi się zwinąć w bardzo mały kłębek jak chce, o!

Szylkretowa koteczka:Poszukiwacze groźnej miny

Czasami trzeba. Bo czasami nie wystarczy sugestywne spojrzenie, owinięcie ogona wokół łydek najbliższych lodówce, tupnięcie w klawiaturę. Czasami pionowi mają dzień tępoty, po bezsennej nocy spędzonej na włóczeniu się poza domem, po długim upalnym dniu spędzonym na pożeraniu lodów karmelowych, dzień tępoty gdy kot musi się poważnie napracować by postawić na swoim. Dlatego koteczka woli się przygotować, pozornie wyciągnięta leniwie na parapecie, drzemiąca w czerwcowym słońcu, szylkretowa szuka. A może…

Zmarszczyć brwi. Tak, to ważne, bo pionowi zapominają, że koty mają brwi i to ich zaskoczy. Wargi z lekka rozchylić, ot tyle by kieł błysnął. Grrroźnie. Wąsy nastroszyć w poziomie. I futro, futro z lekka zjeżyć. Łepek przechylić tak, żeby oczy zalśniły. Grrroźna mina - znaleziona. Do wykorzystania - czasami.

Hmmm, ciekawe czy zadziała…