Cieniowanie

Z cieniem jest problem, zamyślił się zdyszany drapieżny wiewiórek, no bo chociaż wyraźnie jest, to go wcale nie ma. Poranne słońce wlewało się leniwie przez odsłonięte okna, pionowi snuli się, budząc powoli, szylkretowa koteczka dojadała śniadanie a rudy znalazł piórkową wędkę. Po krótkim namawianiu zaspana pionowa zaczęła nią wymachiwać i wtedy pojawił się cień. Chyłkiem wpełzł na ścianę, podskoczył kilka razy i prześlizgnął się na drzwi. Zafascynowany rudy porzucił piórkową wędkę i zagapił się na jej szarą i płaską wersję podskakującą na wypukłościach drzwi. Ciekawe… i powinno się ją udac złapać… teraz! Koteczka rzuciła zdziwionemu rudemu i zwijającej się ze śmiechu pionowej przelotne spojrzenie w drodze na rozsłoneczniony parapet. Cień falując popełzł wyżej niemal poza zasięg wyciągniętych łapek… ale nie całkiem, aha!! Sus, skok, pacnięcie, płaska szarość tańczy po pionowościach pokoju a za nią tańczy drapieżny wiewiórek. Aż do zasapania. Hmmm. Z cieniem zdecydowanie jest problem.

Przeprowadzkowo

Najpierw pojawiła się nerwowość. Pionowi zaczęli wyciągać z dużej szafy graty niewidziane od miesięcy, grzebać pod poduszkami na sofie i purciać pod zlewem, znajdując zasuszone kocie chrupki i ziemniakokształtne potworki, oglądane z zainteresowaniem przez futrzastych.

Potem pojawiły się pudła. Złożone nie zaprzątały niczyjej uwagi, ale szybko zaczęły się rozprzestrzeniać po podłodze w sypialni i przemieszczać do przedpokoju. Szylkretowa koteczka szybko pozaznaczała swoje pudła drap, drap, moje… i to, drap, też moje… i tamto duże drrrrap, hej co ty tam wkładasz do mojego, mojego powtarzam pudełka bez pytania..?!

Potem pojawiły się walizki i kocie transporterki, rudy zaczął chować się w na wpół wypełnionych gratami z szafy podrapanych pudłach i udawać, że go bardzo nie ma. Wcale go nie ma i już na pewno nie jest wcale tu nie będacemu kotu żadna wizyta u weterynarza albo w kocim hotelu, bo nie-ma-mnie kotu wystarczy pudło rupieci i już.

Potem pojawiły się pustki. Tam gdzie przed chwilą wisiały w rządku materiałowe przedmioty pionowych nagle został tylko rząd powygiannych drutów. Sofy w pokoju odsłoniły swoje paskudne pręgowane siedzenia. Z półek w kuchni zniknęły podobno jadalne rzeczy. Futrzaści nieco się zaniepokoili pojawiającą się znienacka przestrzenią, coś się szykuje, pionowi nie mają w zwyczaju redukować liczby otaczających ich przedmiotów, chyba że…

Potem pojawili się przypadkowi pionowi, popodnosili podrapane pudła i zabrali je ze sobą. Pustka i nerwowość, aż pionowa wróciła, wtłoczyła skarżącą sie na takie traktowanie koteczkę i skołowanego drapieżcę do transporterków i zabrała w Nowe Miejsce.

A Nowe Miejsce jest mrrr… bo jest tu dużo słońca, wszystkie kocie absolutnie niezbędne ruchomości i po jednym łóżku na łepek, mrrrr…