Pasienie kotów

Czasami koty się pasie.

Nie kurczakiem obsmażonym na patelni w oliwie z oliwek, nie puszką tuńczyka w zalewie, nie końcówką polskiej kiełbaski, która nie mieści się na kanapce. Trawą. Specjalną kocią trawą, którą kupuje się w sklepie zoologicznym, gdzie stoi sobie ona niepozornie na półce, między smakusiami o smaku kocimiętki i drapakiem trzypiętrowym z myszkami poprzyczepianymi w dziwnych miejscach. Czarne plastikowe pudełko wypełnione kilkoma garściami pseudo-trocin i niby-kamyczków, w dnie wywierca się kilka otworów, nasącza wodą pseudotrociny i po kilku dniach kiełkuje prawdziwa żywa trawa. Jedyny problem ze specjalną kocią trawą to brak intrygującego zapachu jaki ma tylko dzika trawa rosnąca w słońcu i deszczu i prostująca korzenie w czarnej ziemi. Dlatego koty trzeba do pasienia się bezzapachową trawą zachęcić.

Nie jest to proste.

Trzeba wybrać dorodne źdźbło, długie i zielone, złamać je z chrzęstem, który zwabi zaspane zwierza, złamać jeszcze kilka źdźbeł i podetknąć to dorodne pod pyszczek. Pyszczek chapnie. Ale zazwyczaj pierwszy chap nie trzyma trawy zbyt mocno i jeśli się źdźbło puści to wypadnie ono z pyszczka. Trzeba trzymać chapnięte aż pyszczek zacznie żuć. Jak żuje, to zazwyczaj można już puścić. Ale jeśli wybrało się nie dość smaczne źdźbło to zostanie przeżute trochę i wyplute. Wtedy trzeba wybrać jeszcze zieleńsze i dłuższe źdźbło i powtarzać podtykanie pod pyszczek aż do skutku. Skutkiem ma być przeżucie i łyknięcie. Kilkakrotne, a potem zwierza wracają do przerwanej drzemki.

I chociaż kot jest poważnym drapieżnikiem to czasami – koty się pasie.

Przepionowienie

Czasami w Nowym Miejscu, które właściwie można już nazywać Miejscem Oswojonym, robi się wieczorami trochę tłoczno. Przypadkowi pionowi zajmują kocie miejsca na sofie, rozmawiają głośno i rzucają w siebie pluszowym szczurem. Szylkretowa koteczka siada wtedy na poręczy sofy i obrzuca wszystkich groźnym spojrzeniem, czasami działa i skarceni pionowi zaczynają grzecznie oglądać film, czasami nie zauważają napuszonego zwierza i wtedy trzeba przejść do wskakiwania na njmniej osłonięte spodniami kolana z pozornie przymilnym mruczeniem i ugniatania tych kolan z pazurkami aż wszyscy zwrócą uwagę w stronę posykiwania pazurkowanego pionowego. No a jak już się ma wszytkich uwagę to smag! ich groźnym spojrzeniem, spokój ma być w kotów Oswojonym Miejscu,no. Rudy drapieżca czasami psuje plany koteczki, bo jemu przepionowienie mieszkania nie przeszkadza, przeciwnie, im więcej pionowych tym więcej można ściagnąć uwagi i komentarzy gdy się biega wokół pokoju wlokąc za sobą piórkową zabawkę albo gdy się kot ułoży na pleckach między pionowymi na sofie. Koteczka wzdycha wtedy pod wąsem i chyłkiem sprawdza w szeleszczącej torbie z tesco jakie chipsy tym razem przynieśli przypadkowi pionowi. Hmm, o smaku bekonu…? Paskudne! Nudni ci pionowi, pozostaje kotu tylko zmienić rozmiar na Wielką Nadętą Koteczkę – Nie Dotykać i zasnąć przy kominku.

Ale oto pojawia się interesujaco pachnąca pizza i nawet rudy przerywa mizianie się do wszystkich i truchta do płaskiego pudełka, pionowi oczywiście zaczynają wykrzykiwać ostrzeżenia i opychać się kawałkami płaskiego ciasta ze skrawkami mięska na wierzchu. Ale wystarczy poczekać aż sie napchają i odstawią płaskie pudełko n krzesło. Poczekać aż pionowi znikną w świecie gry komputerowej a pionowe zaczną zabawiac rudego. Koteczka ocenia sytuację i ostrożnie podkrada się do płaskiego pudełka… które nie chce się otworzyć, bezczelne pudełko! Po chwili wszyscy pionowi patrzą się w stronę koteczki, która w skupieniu próbuje podważyć górę pudełka od pizzy jedną łapką, pudełko podskakuje w miejscu, koteczka robi groźne miny, rudy próbuje pomóc ale jeden cios między uszy odpędza go z powrotem na sofę, wreszcie koteczka poddaje się i siada tyłem do głupiego pudełka. Śmiejcie się, pfff… A rudy drapieżca radośnie bawi się nową zabawką.

 

Marcowe koty.

Wiosna blisko.

Szylkretowa koteczka obudziła się z drzemki na słońcu. Coś zakłóciło ciszę mieszkania, coś śmiało przerwać drzemkę kotu, coś niezdarnego trzeszczy łóżkiem i pokasłuje porannie. No tak, pionowy. Koteczka przeciąga zastałe mięśnie i truchta do przedpokoju by przechwycić zakłócacza i wytłumaczyć czemu hałas w słoneczne poranki jest niewskazany. Zaspany pionowy omija kota i zaczyna narzekać na zbyt dużo słońca, słońce znika za chmurami, no tego już za wiele! Koteczka puszy ogon i wbiega do pokoju z protestem brzmiącym jak groźny pomruk. Pionowy chowa się za sofą, koteczka wbiega za sofę, trucht wokół sofy, jedno okrążenie, drugie, trzecie… no i czemu pionowa się turla ze śmiechu po podłodze? Zakłócanie kociej drzemki to poważna sprawa, i dookoła sofy truchcikiem biegnie pionowy a za nim pomrukująca szylkretowa.

Straszny rudy drapieżca ocknął się z głębokiego snu. Coś szura. Blisko szura, po podłodze, tuż koło posłania. Co tak szura? W polu widzenia zasanego drapieżcy pojawia się szare ucho, szary ogonek… myszka szura! Jednym przeciągnięciem otrząsnął się rudy z resztek snu, jednym susem przydusił zdobycz, która bezczelnie podskakuje w pionie zamiast trzymać się podłogi. Haha, myszka, myszkę można złapać w przednie łapy i kopać a jak się wyrwie i bardzo niemyszkowo wzleci w górę to się za nią skacze i skacze i skacze aż do zadyszenia. A potem można podstępnie myszkę złapać za kark i wygalopować z pokoju i schować się pod łóżkiem, tylko że czasem ta głupia wędka z niewiadomego powodu przyczepiona do myszki sie o coś zaczepi i pionowi się śmieją gdy rudy fiknie zaskoczonego koziołka przez łepek.

Wiosna blisko.