Zas-kot-czenia

Rudemu drapieżcy zachciało się zapolować. Złowił paproszek na dywanie, odbłysk światła na ścianie, udusił koc ściągnięty z sofy i pogalopkował do przedpokoju. Hmm, nieciekawie tak polować na coś co się nie szamocze, nie ucieka i nie warczy… ale co to? Szylkretowa koteczka maszeruje do miski z chrupkami. Aha! Zas-kot-czenie! Koteczka wpada z powrotem do pokoju, za nią pędzi z dzikim błyskiem w oku rudy i skacze na zjeżony grzbiet. Podwójny fikołek! Wściekły warkot i podekscytowane posapywanie! Przewrót! Szylkretowa leży rozpłaszczona na boku z przednią łapą uniesioną złowieszczo nad głową, i uszami płasko przy czaszce, polujący drapieżca zamarł pół kroku od Niebezpiecznej Zdobyczy, wychylony do przodu, zad kołysze się miarowo w rytm dreptania tylnych łapek… Skok! Przednie łapy trzepią po rudym pyszczku, ale rude cielsko przygniata do dywanu, kopniaki plączą się w gęstym futrze łowcy, aha! Nagle celny kopniak uderza w brzuszek, łowca odskakuje, przewrót, szylkretowa okręca się płynnie i jednym trzepnięciem wybija z rudej głowy resztki instynktu łowieckiego. Oboje zamierają, dwa futrzaste posągi mierzą się spojrzeniem przez długie kilka sekund… o, słońce. Szylkretowa oddala się w stronę dobrego miejsca na drzemkę. Rudy przyczesuje zmierzwione futro. Leniwe popoludnie toczy się spokojnie.

Aż do czasu, gdy rudemu drapieżcy znowu zachciało się zapolować. Aaa! Zas-kot-czenie…

Zasadniczo

Kiedy się mieszka z futrzastymi, szybko przyswaja się najważniejsze zasady wspólnego życia. To znaczy pionowi przyswajają zasady wyznaczane przez poziomych, w drugą stronę to jakoś nie działa. Na przykład – futrzaści postanawiają, że futrzastych podnosić się nie powinno. Podnoszony zwierz przerzuca ciężar ciała w część dyndającą, co może prowadzić do urazu pionowego kręgosłupa, rudy wykręca stópki tak, że wysunięte znienacka pazury przebijają najważniejsze arterie, a szylkretowa zwija się sprężyście i kopie prosto w gardło zostawiając sznyty i siniaki. Po kilku dniach pionowi zaczynają pytać, zanim podniosą, czyli zasada została przyswojona.

Ale gdy pionowi postanawiają, że zamknięte drzwi sypialni znaczą, że jeszcze nie pora na śniadanie, to kończy się koteczką oznajmiającą donośnie z drugiej strony drzwi, że już by się coś zjadło, rudym odbijającym się od drzwi jak piłeczek pingpongowy i dwoma parami kopytek galopujących wokół mieszkania. Po paru dniach pionowi najpierw karmią a potem zamykają drzwi czyli zasada została przyswojona.

Ta najważniejsza zasada wspólnego życia – kot zasadniczo zasad nie lubi.