Hogmanay 2009

Futrzaści lubią pierwszy dzień Nowego Roku. Pionowi snują się z kąta w kąt, a to z pudełkiem czekoladek, a to z ksiażką i można ich bez trudu namówić na dodatkową przekąskę albo wyszczotkowanie zmierzwionego siedzeniem do późnej nocy futerka. A do późna się siedziało, bo wieczorem dnia poprzedniego grupka pionowych zasiadła na podłodze w dużym pokoju i zaczęła bardzo optymistycznie ustawiać jakieś figurki. Na Puszystego Szelmy podłodze! Szylkretowa wchłaniająca prawym bokiem żar z kominka łypała z rozbawieniem na Szelmę podkradającego ukradkiem figurki i pionowych ścigających go z okrzykami pozornie groźnymi. Ale Szelma nie dał się nabrać, doścignięty wiotczał rozkosznie w rekach, któe go złapały i zaczynał mruczeć. Lekko zazdrosny Rudy Drapieżca dał popis wokalny na temat podziwiania kociąt, które z natury są rozkoszne, zamiast zupełnie dorosłego Rudego, który się stara i przeciąga w bardzo uroczy sposób i na dodatek –  z dala od figurek rozstawionych na podłodze. Późniejszym wieczorem z lekka niestabilni pionowi padli na łóżko i kanapę a rozbawiony duecik Rudo – Puszysty zajął się wydłubywaniem spod kołder stóp, uszu i palców. Momentami Szelma zapominał się i kąsił w zabawie rudą kitę, która okazywała się być broniona przez dużą zębatą paszczę atakującą napastnika z warczeniem. Co jakiś czas przez pokój czy sypialnię przeleciałą poduszka wycelowana w kot-łowaninę, obserwowana z rozbawieniem przez stojącą zawsze trochę z boku Szylkretową. Zanim wstał bezchmurny i mroźny świt roku 2010, futrzaści zgodnie padli na pochrapujące cielska pionowych, które poza walorami zabawowymi są również bardzo, bardzo ciepłe… Mrrrr….