Capki

W długie, chłodne popołudnie drzemka na podłodze nie jest zbytnio zachęcająca. Puszysty Szelma, wyciągnięty na nowo przestawionym a zatem zupełnie-jak-nowym drapaku starannie czyści łapki. A właściwie, to łapki te powinny się nazywać capki. Bo odpowiedzialne są za:

Capki drapakowe – gdy owijają się wokół słupków drapaka jakby były z gumy i capają ręce, nosy i ogony.
Zacapkanie – gdy Szylkretowa Koteczka zapatrzy się na coś za oknem i można ja chyłkiem capnąć w czapkę, a potem uciec prrrrukając pod nosem.
Capki nałóżkowe – gdy Rudy Drapieżca zdrzemnie się na łóżku i można mu położyć capkę na czole.
Capkowanie – gdy Koteczka lub Rudy robią misia grizzly w odpowiedzi na powyższe dwa i zaczyna się wywijanie czterema capkami
Capki podłóżkowe – chwilowo niewykonalne bo łóżko jest bezpośrednio na podłodze…

Grubcio Czarna Ogonka 1992-2011 [']

Szkotki żegnają dzisiaj ze smutkiem jednego z Polkotków, Grubcia Czarną Ogonkę. Będziemy ją pamiętać, bo:

Chociaż mieszkała początkowo na zewnątrz i wolała wylegiwać się na trawie ignorując psy, dzieci i kosiarki, to na siusiu biegła po schodach na drugie piętro bloku, do kuwety.
Wprowadziła chyłkiem do piwnicy szóstkę zdrowych, ludziolubnych kociaków, które z zadowoleniem zostawiała pod naszą opieką przez całe popołudnia, wszystkie znalazły dobre domki.
Zakończyła łazęgowanie po tym, jak wpadła w sidła. Chociaz udało jej się jakoś z nich wyrwać, głęboka rana na łapce (do kości!) i samo traumatyczne przeżycie zniechęciły ją do zewnętrza.
Wspólnie z córką, Klarą, wychowały malutkiego Augusta, znalezionego na chodniku gdy miał ledwie kilka tygodni, obie przybrane mamy dostały mleka, nic dziwnego, że August jest do dziś nadorodniejszym z Polkotków.
Chociaż była marudną starszą pania, którą wiele denerwowało i która wciąż chciała ustawiać swoich Pionowych, to zachowała do końca ciekawość świata, gadatliwość i zadowolenie ze swojego ulubionego miejsca na słońcu.
Będziemy pamiętać…

Ćwirek

Spokój, cisza, lenistwo, popołudnie pochmurne, niby pada, niby wieje, taki rozmamłany czwartek przed piątkiem trzynastego, kto może to śpi. Nagle:

„Ćwir!! Ćwir!! Ćwir!!”
Ledwie opierzony płowy wróbelek postanowił przekrzyczeć podchodzący do lądowania na niedalekiem lotnisku samolot.
„Ćwir!! Ćwir!! Ćwir!!!”
I calkiem ładnie mu to wychodziło. Nastroszony, rozwrzeszczany, tuż przed oknem podskakuje i pruje dziób aż miło.
„Ćwir!! Ćwir!! Ćwir!!!!!”
Zaspane futrzaste kłąby się rozkłębiły i nasłuchują. Puszysty Szelma krokiem leniwym wspiął się na parapet w mniejszym pokoju i łypie tu i tam ale jakoś wzrok mu się o płowego wróbelka nie zahacza. Rudy przyczłapał i zasiadł na środku mniejszego pokoju, ziewając przeraźliwie. A Koteczka…
Koteczka, jako jedyny prawdziwy były łowca opierzonych kąsków, jednym wężowym ruchem ześlizgnęła się z kanapy w dużym pokoju, dyrdem z brzuchem przy podłodze pokonała dwa metry do okna – drzwi na patio i zamarła jak bardzo, bardzo groźny posążek. I zaczęła kłapać. Bo płowy wróbelek jest tuż, tuż, gdyby nie ta szyba to na wyciągnięcie łapki i sus… 
„Ma-a-aa-aaaaa-a! Ma-a-a-a-aaa-a-aaa-a!”
„Ćwir!! Ćwir!! Ćwir!!”
Chłopcy porzucili mały pokój i zaczęli się z zainteresowaniem przyglądać. Szelma nawet łapkę wyciągnął i zaczął chyłkiem bawić się drgającym czubkiem szylkretowego ogonka. A wróbelek wreszcie się odwrócił, zauważył głodne ślepia i kłapiącą paszczę i śmignął w lewo. Szelma i Drapieżca oddalili się szybkim dyrdem…
„Ma-a-a-a-a…”
No nie, coś trzeba zamordować, może być i szczur.

Na smaczne spanie są sposoby!

Wraz ze sloneczną wiosną nastała pora drzemek w osobliwych miejscach i pozach. Szylkretowa Koteczka wywlokła sobie sztuczną trawę z pojemnika i podścieliła pod łepek, mrrr… Rudy Drapieżca wypatrzył jaskinię w stosie ubrań, mrrrr…. A Puszysty Szelma, jak to Szelma, lubi być do góry podwoziem, mrrrr… Pozdrawiamy mrrrucząco naszych czytaczy!

Home, sweet home

Pewnego słonecznego poranka, Pionowa zaczęła przestawiać rzeczy, żeby włączyć Hałaśliwego Potwora. Szylkretowa Koteczka, jak zwykle, odwróciła się plecami do całego zamieszania i dalej smacznie spała. Szelma i Rudy zgodnie zniknęli na parapecie, za zasłonką, bo potwór nie potrafi się wspinać. Zawyło, zawarczało, potwór pożarł warstwę kurzu i poproznoszonego na futrzastych łapkach żwirku i został zamknięty w swojej szafce, razem z Hałaśliwym Potworem z Okienkiem. Szelma i Rudy ostrożnie wytruchtali do przedpokoju. Hmm, już po wszystkim, ale! Pionowa zapomniała odstawić domku. No to trzeba sie bylo do niego od razu wprowadzić.

Po dwóch minutach podziwiania widoków, Puszystemu Szelmie znudziła się bezczynność. Hmm, skoro Rudy siedzi na dachu, to może uda się go dosięgnąć? Co skończyło się wielką bójką, długą gonitwą i ogólnym naburmuszeniem, gdy domek został odstawiony na podłoge..