Giga-szkotek

No bo jak się tak je i je te muchy wiosenne, to się rośnie i rośnie… a jeszcze Pionowi dają dobre mniamy co rano i co wieczór i smakusie, no to się rośnie. I tak jakoś, jak widać, urosłem.

Od teraz będę Puszystym Tygryskiem.

Słoneczny pokot

Uuffffff, ależ się zrobiło gorąco, z tygodnia na tydzień przestało wiać, padać i mrozić i zaczęło przypiekać. A że okna są w tej chwili tak ustawione, że słońce jest dłużej, to i dłużej można się prażyć. Mądrzy są czasami ci Pionowi… tylko jeszcze mogliby tą siatkę rozciągnąć na balkonie i wypuścić futrzastych na własną łapę, bo tak na rękach to już nie wystarcza. Zwłaszcza Puszysty Szelma chciałby sobie po nagrzanych słońcem deskach balkonu połazić, a nie tylko być noszonym…

Na pocieszenie, jakaś niemrawa od upału mucha wpadła dziś do mieszkania, ucieszony Szelma tak ją palnął, ze wpadła do miski z wodą i uprawiała plywanie na wznak przez dobre kilka minut zanim Pionowi ją wyciągnęli. Ale Szelma nie dał sobie zabrać zdobyczy, capnął ją w paszczę zanim Rudy Drapieżca się porządnie zainteresował bzykaniem i zaniósł do kąta, gdzie puszczał tą zabawkę po podłodze jeszcze przez dobry kwadrans, zanim ją pożarł.
A tak wygląda słoneczny pokot od wczoraj:

Dzień obrażalski

<Obrażenie>

Bo wy, Pionowi, tacy bywacie niezdecydowani, najpierw chwalicie, że taki sprytny futrzak, że wymyślił jak się wspiąć, gdzie podważyć, czym popchnąć żeby wejść, wyjść, przesunąć… a potem jak chcę się pochwalić i pokazuję jak potrafię otworzyć szafę z przesuwanymi drzwiami po kilku dniach kombinowania i szukania najlepszego miejsca do zahaczenia łapki, jak chowając miskę z suchym udało mi się podważyć róg dywanu i prawie nim przykryć miskę, jak wkręcam się pod spód koca na którym siedzi Szylkretowa i sprytnie ją podkopuję – to nagle przestajecie chwalić. I mam przestać. No to dobrze, będę nudny i będę tylko spał, o!
I jeszcze dokucza mi kłaczek…

Kompletowanie kolorków

Nie ma wątpliwości, że Szylkretowa Koteczka jest bardzo wielokolorowa – czarno – buro – szaro – rudo – płowa, z prążkami tu i ówdzie. Ale jednego koloru brakuje, koloru, który i Drapieżca i Szelma mają do syta – białego! Dlatego Koteczka zapuściła sobie niedawno dorodnego białego wąsa. 

A co! Nie będą faceci mieć monopolu na biały, mrrrrr….

Porzutki

Zapędy łowieckie Rudego Drapieżcy koncentrują się od jakiegoś czasu na porzuconych ciuchach. Jak tylko Pionowi zrzucą w pośpiechu jakąś odzież i zostawią ją tam, gdzie można ją przysiąść, Drapieżca radośnie przysiada. Mało, po przysiądnięciu jeszcze pogada z zadowoleniem, pokręci się, poukłada pod sobą. I wysiaduje. Najlepiej, jak ciuchy porzucone zostaną na łóżku, wtedy jest i miękko i ciepło, a naj najlepiej gdy Pionowy porzuci swój szlafrok albo Pionowa swoją piżamę, to są naj najulubieńsze porzutki. A gdy Pionowi próbują porzucone ciuchy odzyskać, Drapieżca nie chce oddać. Zaczyna się turlać i łypać i brzuszek podstawiać i uderzać podstępne dłonie skradające się do brzegu jego szlafroka, bywa że niemal dosłownie staje na głowie, żeby mu tego wygrzanego porzutka zostawić. A jeśli mimo to Pionowy postawi na swoim, to Rudy Drapieżca wie, jaka mina zawsze działa…

Zasada zachowania miejsca do spania

Niezależnie od tego, ile Pionowi porozkładają po domu kocyków, poduszek, wyścielanych pudełek, dywaników i hamaków, zasada zachowania miejsca do spania brzmi: najlepszym miejscem do spania jest to, na którym wszyscy chcą spać. 

Tuż przed wielkim zamieszaniem z pudłami i przenosinami, miejscem tym okazało się pudło z książkami, na którym leżało miękkie, zwane przez Pionowych wełnianym kocem. Z tego pudła łatwo było dostać się na parapet, na któym stała miska, palnąć przechodzącego Pionowego w sprawie napełnienia tejże miski, oraz spaść bez zahaczania o żadne inne rupiecie. Ponieważ miejsce to okazało się najlepsze, Pionowi sprytnie zorganizowali dwa dodatkowe miejsca do spania, po obu stronach koca. Tyle, że z tego po lewej było dalej do miski, a z tego po prawej zahaczało się o jakąś tekturę przy spadaniu, zatem były one zazwyczaj zasiedlane tylko tymczasowo. Natomiast o Miejsce toczyły się podchody zadkowe, kiedy to zadkiem najpierw i niby przypadkiem się spada na łepek osoby śpiącej na Miejscu oraz otwarte bitwy pacane, głównie pomiędzy Szylkretową Koteczką i resztą stadka. 
Bitwy zazwyczaj kończyły się gonitwą wokół domu a Miejsce zdobywał przez zasiedlenie trzeci futrzak w bitwe nie zaangażowany…